*wchodzi z poduszką w ręku i ładnie się kłania*
Troszkę się działo. Odbyła się impreza Hallowen'owa w szkole. Odbyło się świętowanie urodzin Pani S. Jutro odbędą się korepetycje *uwaga , uwaga* w których ja mam być nauczycielem *ekhem* i to w dodatku z niemieckiego *?*. Jutro i pojutrze ma się odbyć także Prawdziwe świętowanie Hallowen.
*więc odpowiadaj , nawet nie wiesz jak już się odczekać nie mogłem*
Tak jak wspomniałam będę jechała po kolei : Samorząd Uczniowski naszej szkoły postanowił by jakoś świętować Hallowen. W takim razie wysili się na dość oryginalny pomysł , by zorganizować konkurs na najlepiej przebraną klasę. Przebraną - więc każdy miał wybrać jakiegoś upiora/stwora/potwora by być nim na ten jeden dzień.
*a ty jak głupia i naiwna , przebrałaś się*
To chyba już każdy mógł wywnioskować z mego charakteru - tak owszem przebrałam się. Za pająkowate-coś *?* z wielką szopą na głowie , zrobioną za pomocą dużej ilości lakieru do włosów. Cóż *nie to , że się chwalę..* ale i tak już mam zadatki na monstrum więc nie było potrzeba za dużo makijażu. Akurat Los zrobił tak , że w ten dzień *piątek* kiedy mieliśmy się przebrać , czekał na nas od samego rana basen. Z tego ów powodu , rodzice zwolnili mnie z tej lekcji - aczkolwiek nie potrzebnie , spóźniłam się i drzwi od szatni były już zamknięte. Mój mały rozumek zaczął intensywnie myśleć - aż w końcu wymyślił i skierowałam się w stronę *to też jest bardzo łatwe do wywnioskowania z mej osobowości* biblioteki. Niestety była zamknięta i w takim razie wróciłam się *dopiero teraz o niej pomyślałam* świetlicy.
Los też sprawił ,że na schodach z których schodziłam było kilku chłopaków na oko także z pierwszych lat. Ludzie są nieobliczalni , a Los jak wiadomo mnie nie lubi więc.. Kiedy schodziłam napluli mi na głowę , po czym rozległ się ich wielki śmiech. A ja po prostu zeszłam ze schodów , idąc do najbliższej łazienki.
*kiedy jestem z kimś staję się inną osobą , by tego kogoś nie odstraszyć. jednak gdy jestem sama , znowu staję się tą normalną cichutką myszką , która tak na prawdę jest nikim*
Poleciało kilka zbędnych łez. Kilka zbędnych słów. I kilka zbędnych kłótni z moimi głosami w pustej makówce. Później znalazłam się w ów świetlicy czekając na dzwonek . A po nim dołączyłam do mojej klasy , gdzie było lepiej. Nie tylko ja się przebrałam , robiliśmy sobie zdjęcia , śmialiśmy się , "straszyliśmy" innych. Nikt nie wiedział o powyższym zdarzeniu , o powyższych łzach , powyższym smutku.
*cóż , widocznie ludzie Cię po prostu nie lubią. nawet tacy którzy Cię nie znają Luizo*
Świętowanie urodzin Pani S : Zaczęło się tym , że w drodze na spotkanie przeszedł mi przez drogę czarny kot. Cóż.. Pomyliłam miejsce spotkania z nie tą pizzerią. Ale szybko autobusem przybyłam na dobre miejsce i się spotkałyśmy wszystkie. Dzisiejszy dzień jest przepełniony miłymi i szczęśliwymi wspomnieniami.
*brawo po raz pierwszy próbujesz nie gadać jak Emo osioł z Kubusia Puchatka*
Osoba , której mam dać korepetycje*ja i korepetycje .. pff* ma już pięć jedynek z niemieckiego. Jako iż jestem naiwna i za bardzo się przejmuję innymi , bez namysłu zaoferowałam tej osobie pomoc. Dzisiaj zaś dowiedziałam się , że iż ta osoba nie jest lubiana i *podobno* "ma problemy ze samą sobą, wiec lepiej się z nią nie zadawać" - lecz te słowa sprawiły , że chcę się z tą ów osobą zaprzyjaźnić.
*zostaw ją , niech się tnie , zabije , czy co tam chce*
Wiem jak to jest , kiedy nikt tak na prawdę nie darzy Cię sympatią. I kiedy ci ludzie biorą Cię za psychicznie chorego. Aczkolwiek nie mogę przyznać , że nawet mnie już ta osoba nieco denerwuje i nie mogę jej pod pewnymi względami zrozumieć ale.. Przyjaźń z innym człowiekiem nie jest oparta na zrozumieniu , lecz na zaakceptowaniu.
*ale będziesz miała lekko mówiąc Luizo przesrane*
Oj , już się nie wypowiadaj!
Kocham sprawiać , żeby inni ludzie się uśmiechali. By zmienili poglądy na świat - bo wiem jak to jest ,kiedy wszystko wydaje się szare , pozbawione jakichkolwiek barw. Nienawidzę kiedy inni ludzie się smucą z niepotrzebnych rzeczy , czy błahostek. Nienawidzę kiedy chcą sobie coś zrobić , bo coś jeden raz im w życiu nie wyszło.
W tym świecie jestem umysłowo upośledzoną osobą : rodzice i Pan Bóg stworzyli mnie za bardzo uczuciową , za bardzo uczuloną na to jak się czują inni ludzie *co w tym świecie nie jest żadną dobrą cechą..*. Bo mama i tata zawsze uczyli : bądź dobra dla innych , pomagaj im , bądź kulturalną osobą , nigdy nie bądź obojętna na drugiego człowieka bo on też ma uczucia.
Jestem pod tym względem żałosna i naiwna. Jestem najbardziej niepotrzebnym człowiekiem na świecie. Bo nigdy nie mogę patrzeć na czyjeś nieszczęście i zawsze głupio podam rękę do pomocy. A inni ludzie będę po mnie chodzić jak tytułowe : po trupach do celu.
*a pustka w twoim sercu rośnie i rośnie*
nie jestem wyjątkowa , powiedzmy sobie szczerze , jestem nikim z wielki sercem już i tak zranionym przez ludzi.