Łaaaaa... Akurat gdy miałam zamiar gdzieś wyjść , pogoda się psuje! Nosz kurnosz!
Ogólnie , te dni mijają szybciej niż całe wakacje. Może to przez to , że mam świadomość iż niedługo szkoła? Denerwuję się tym ale i również ekscytuję. Nie mogę się tego doczekać ale jednocześnie nie chce do niej iść. Nie mogę uwierzyć , że teraz ten budynek będzie mi towarzyszył przez te 3 lata nauki.
Ale , te dni są bardziej szczęśliwsze od innych. Zawdzięczam to Maryśce i jej : " Muahahaha!" - oraz tym że wreszcie Toddy się odezwał. Taki , miły , mały kolega z tamtych wakacji. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam ani nie miało to dla mnie większego znaczenia. No ale właśnie! Nadal mam kontakt ze znajomymi z tamtego upalnego roku. To im też zawdzięczam to , że w ubiegłym roku nad jeziorem , śmiałam się i uśmiechałam najwięcej w całym moim życiu. Wspominam i wspominać to będę - zawsze radośnie i tak samo ja tam , z uśmiechem na twarzy.
Razem z mamą , będę jechać na poszukiwanie nowego plecaka. Nie żeby tamten był zły tylko , że po prostu ma dziurę. Tak mamusiu , zaszyję się , a zaszyję jednak ja nadal nalegałam i wybłagałam pójście do sklepu po nowy. Patrząc na to teraz , mam już wszystkie przybory szkolne , piórnik , książki , zeszyty już nawet podpisane. Nie , żeby mi się szczególnie śpieszyło zbytnio do nauki.
Miałam imieniny , nie były zbytnio obchodzone ale życzenia dostałam. I tyle mi wystarczy , że najbliższe mi osoby pamiętają o tym dniu.
Dzisiaj od rana mam już banana na twarzy.
^^