Piękny dzień prawda? Byłby piękny , gdyby nie było wypadku samochodowego , gdyby nie było żadnej kłótni , gdybym była odważna i gdybym znała własne poczucie wartości. Niestety , tak nie jest. Smutne prawda ?
Widać jestem wkurzona i zdeterminowana.
Po pierwsze : Jechałam do szkoły , wjechała na nas jakaś baba. Z wyjazdu , z Biedronki , jak można było się domyślić była to jej wina. Zagapiła się , gdyby Tata nie zareagował i nie powiedział Mamie , nie mielibyśmy tylko jak teraz rozwalonego całego boku w naszym nowym samochodzie ale także byśmy się przewrócili na drugą stronę. Mama w płacz , Tata w ryk złości. Nowy samochód , który bodaj Boże , nie miał nawet 2 lat. Akurat po Dniu Matki , stało się takie nieszczęście. I w dodatku ja , która musiałam natychmiast jechać do szkoły. Później jak dojechałam okazało się ze jest na 8.50. No i moim rodzicom wszystko się zepsuło , nie mogą pracować bez samochodu. Mają umówione spotkania w gminach i powiatach. Muszą dojeżdżać by omawiać projekty. Ale czym dojeżdżać skoro nie ma auta ? Jak mają zarabiać pieniądze ? Przecież tyle jest opłat , tyle rzeczy do zakupienia i zrobienia.
Nosz cholera jasna.
Jeszcze szkoła , moi drodzy. Wystawianie ocen , ostatnie chwile żeby złapać jedną z dobrych ów wspomnianych wcześniej ocen albo złapać złą , która wszystko ci zniszczy. Jak myślicie , którą mogłabym złapać z moim niesamowitym pechem ? Oczywiście tą drugą. 3+ z przyrody , którą złapałam kilka dni temu za zadanie domowe. Gdy Tata dowiedział się o tym , miałam długie kazanie , krzyki i mówię wam nie chcielibyście być na moim miejscu.
Dzieją się nieszczęścia za nieszczęściem.
Szkoła... Jest także kłótnia w szkole. Wspominałam już wam o niej ? Kłótnia w której nikt nie weźmie się na odwagę , żeby powiedzieć jednej osobie co o niej myśli. Dosłownie nikt. Dzisiaj jakby nigdy nic , kłótnia sama się rozwiązała i wszystkie ze sobą normalnie rozmawiają. Nie , nie rozwiązała. Tylko wyparowała z powierzchni ziemi. I gówno z czegoś takiego. Na prawdę jedno wielkie gówno. A ta osoba , na którą się obraziły traktuje nas na prawdę źle. Mnie , weźmy na przykład - dla niej jestem kołem ratunkowym jak już wszystko będzie w porządku to oleje mnie i zapomni o mym istnieniu. Powiedzieli mi dzisiaj o tym , pewne osoby gdy akurat wpadłam na nich w drodze do domu.
I za przeproszeniem , kurwa mają racje.
Zawsze się daje. Nic z tym nie robię. Chce być obojętna , nie chce mieć żadnych kłopotów. Ale wtedy ona traktuje mnie jako jedną z najgorszych. A nie jestem najgorsza , nie jestem popychadłem. Nie , nie ja już więcej nie chce nim być.[!]
Koniec tego.
Trzeba trochę na koniec powalczyć o swoje prawa.
Nie dam się , tym razem nie. Oj nie...
Powiem tej osobie przez co przeżywałam , że nie jest pępkiem świata i żeby szanowała i pomyślała o uczuciach innych.