Z tym wyjściem z młodszą kuzynką to miało być jeszcze kino. Z kinem niestety nie wypaliło. Ale poszłyśmy na te przeklęte łyżwy. Wróciłam cała obolała , ach mój biedny tyłek..Wiecie jakie to uczucie , ty trzymasz sie bandy i wyprzedzają was 3-latki?
To smieszne uczucie.
Cały czas się śmiałam. Dzisiaj naprawdę mogłam być sobą. Z kuzynką łatwiej niż z którymś członkiem mojej "kochanej" klasy. Dla mojej młodszej kuzynki jestem niczym bohaterka. Ona chce być taka jak ja , podziwia mnie i co robie. Chociaż tak naprawdę nie robie za dużo..
Nawet jak zrobie coś źle albo gorzej od niej , ona mi mówi że i tak chce być taka jak ja.
Według niej jestem odważna , wytrwała i godna podziwu. Tyle rzeczy robiłam przy niej jako pierwsza. Przypomina mi sie teraz jak kiedyś pojechałysmy nad jezioro i stałyśmy na pomoście. Miałyśmy skoczyć na bąbe , ona sie troche bała. A ja wziełam bezsensowny rozbieg tak by ją zachęcić ( nie miałam oczywiście zamiaru skakać ) , poślizgnęłam sie przy samej krawędzi pomostu i skoczyłam z miną która mówiła : " O oł bedzie boleć"
Ja to jestem fajtłapą.
Jestem niezdarą , kompletną niezdarą! No ba! U mnie słowo fajtłapa - nabiera nowego znaczenia. Dzisiaj rano ledwo przytomna walnełam sie o drzwi , dwa razy ześlizgnęłam sie ze schodów , poślizgnęłam sie na dywanie ( co było według mnie niemożliwe aż do dziś ) , walnęłam się skarpetką w twarz , potknęłam sie o psa , a już o potknięciach na lodowisku nie chce wspominać.
Moje mama już zaczyna mówić : " Kiedyś cię nakręce i wstawie na Youtube " - Ech..
Dzisiaj miałam udany dzień. Co się zdarza raz na Ruski Rok. Spotkałam się z kuzynką , którą nie widziałam od roku i dobrze się z nią bawiłam. Jutro też jade z nią na lodowisko na 11.00. A wiecie co było moim wybawieniem na miejscu spotkania z nią..? Nie zobaczyłam żadnej odrażającej geby z mojej klasy.
Cieszę się że ich nie zobaczyłam , gdyby ktokolwiek z mej klasy tam był miałabym przesrany dzień..
Nie myśle o nich. Nie wspominam o nich. Zachowuję sie jakby nie istnieli na ten czas. Powiedzieć szczerze? I jest mi z tym jak najbardziej dobrze! To są moje ferie nie dam ich sobie zepsuć , będe na te 2 tygodnie żyć pełnią życia jak nigdy!
Siedze sobie w mych kapciuszkach , w szlafroczku i popijam mleczko tym samym patrząc na różne książki w necie. *W*
Moja kuzynka jest całkowitym moim przeciwieństwem. Nie dość że jest blondynką , a ja mam czarne włosy. Nie dość że mam brązowe oczy to ona ma błekitne. A nasze zachowanie ? Kompletnie inne. Ale jedno nas połączyło: wpatrywanie sie w ludzi i wymyślanie dla nich różnych dziwnych ksyw i historyjek.
Chora wyobraźnio przybywaj!
Dzisiaj mogłam uaktywnić moje chore myśli i wyobraźnie. I tym samym uaktywniła się moja myśl o gimnazjum.. O kompletnie innym zyciu które bede tam wiodła. Chcę się wybrać do Gimnazjum nr 1 w moim mieście. Nie chodzi tu o sposób nauczania , czy tez kto do niego idzie. Mogłabym pojść do jakiegokolwiek gimazjum lecz jest jedna rzecz która mnie tam zaciekawiła..
Piekarnia.
Zawsze skrycie marzyłam o dobrym przyjacielu z którym mogłabym sie spotykac w połowie drogi do szkoły i się spytac : " Mamy jeszcze kilka minut chodzmy do tej piekarni za rogiem! " - zawsze tak chciałam. Po za tym myśl o pysznych świeżo upieczonych bułkach .. Hm.. I już sie zrobiłam głodna.
Nie mogę sie doczykać mojego nowego życia.
Będe tam sobą. Będe sie szczerze uśmiechała , szczerze odpowiadała na pytania innych. Będe sie starała znaleść tam osobe która jest podobna do mnie i Oli.. Która jest tak samo "inna"... A jeżeli bedzie gorzej niż jest teraz , wytrzymam to tak samo jak wytrzymuje to teraz. To co będzie mi dawało siły to będzie właśnie moja chora wyobraźnia , będe dalej sobie wyobrażała : a co by było gdyby? Będe wyobrażała sobie mnie i będe tam w mojej wyobraźni szcześliwa.
Tak postanowiłam , tak było i bedzie. No a teraz trzeba troche podbić lvl w L2 do 62 bo mam zaledwie 61 a moim postanowieniem na ferie jest dobić do 66 lvl'u. Nie wytrzymam już i znowu bede musiała dodać jakieś fotki z tej gry. Jutro 4 Luty.. Moje urodziny , ale impreza jest dopiero w Sobote. Najfajniej by było gdyby w ogóle jej nie było ale tak sobie uświadomiłam że..
Nie ważne jaka bedzie ta impreza dla rodziny , nawet jeżeli wszystko szlag trafi i znowu bedą sie kłócić to i tak nie zniszczą mi tego dnia , tych urodzin.. Bo uświadomiłam sobie że będe naprawdę szczęsliwa i spełniona obecnością moich bliskich w ten szczególny dzień.