Pisze notkę - kolejną ,to chyba 3 w tym dniu...
Ale musze coś napisać... Chcę się wyżalić , przelać tu swoje uczucia jak i przemyślenia...
Jest taka myśl która mnie przeraża...
Śmierć....
Boje sie jej , jak prawie połowa całej ludzkości na świecie...Ale czesto o niej myśle , oczywiście nie dlatego żebym chciała się zabić czy coś ale...
Noi zawsze jest te cholerne "ale" jak ja go nieznosze...
Ale ja tak często myśle , że po śmierci prędzej i później zostanę zapomniana...Nikt nie bedzie mnie pamiętać... Więc chcę zrobić cos dla ludzkości jak dorosne - by być zapamietaną...
Chociaz nawet i o takiej osobie zapomnią prędzej czy poźniej... Ale ja chce żeby to było to "później"....
Heh czy to wam sie wydaje żałosne...? Mam dopiero 12-lat i już myśle o takich rzeczach , ale właśnie tak jest...
Ja nie wiem ile chce miec dzieci jak dorsne , nie tak jak moje rówieśniczki.... Ja nie chce znac imienia mego męża , nie tak jak me rówieśniczki... Ja nie chce wiedzieć ile bede zyć , nie tak jak moje rówieśniczki...
Po prostu , po co mi to? Dowiem sie tego jak dorosne , a w końcu wszystko jest możliwe....
Naprawdę czuję że jestem taka inna od nich..
Dlaczego nie moge sie przejmowac tym że ktoś tam kogoś obgadywal i wyszło to na jaw..? Poniewaz to nie jest możliwe żeby jakiś człowiek nie obgadywał nikogo w swoim zyciu...
W końcu nawet dorośli to robią m chociaż nieświadomie...
Więc jaka to jest wielka sprawa.. ? W końcu i tak te dwie osoby sie pogodza i znowu zaczną to robić....
Według mnie przejmowanie sie takimi rzeczami jest poprostu głupie...
Moje myśli odbiegaja od mysli mych rówieśników... Czy to przez to że jestem "inna" ...?